Po co ten cały cyrk.

Koleżanka zapytała mnie: Krzysiu powiedz mi co zrobić, żeby się pozbyć tego cyrku z Legionowa? Pytanie czy chodziło jej o to, gdzie w internecie znaleźć przepis na napalm czy może o to, jak przekonać ludzi, żeby nie generowali popytu na cyrkowe wygłupy. Niestety przez kilka ostatnich lat przekonałem się, że ten drugi motyw jest w dużej mierze niepopularny. Objawia się on nie tylko cyrkiem, ale jest widoczny na co dzień w pytaniach typu: „czy ktoś ma małego szczeniaczka dla córki pod choinkę?”, czy „pilnie kupię klatkę z chomikiem” lub to, co jest najsmutniejsze: „oddam psa”.

Te same mechanizmy decydują o naszym postępowaniu, kiedy udajemy się do cyrku. potrzebujemy jakiejś rozrywki, czasami mrożącej krew w żyłach, kiedy na dużej wysokości wygimnastykowani cyrkowcy wykonują skomplikowane ćwiczenia. Pokonywanie własnych słabości, praca nad ciałem, prowadzące do posiadania niesłychanych zdolności jest godne pochwały. Jednak przeciwnicy cyrku podnoszą jeden argument, który moim zdaniem jest niepodważalny. Cyrk nie jest rozrywką dla zwierząt.

Wśród nas żyje gatunek zwierząt totalnie zasymilowany. Jest to pies. Kiedyś psy, konie czy bawoły wykonywały ciężką pracę. Obecnie właściwie całkowicie ich praca jest wypełniana przez maszyny. Psy zamiast pracować stały się raczej naszymi towarzyszami, a ich praca to zabawa z nami i wzajemne umilanie sobie czasu. Co do psów, to jestem w stanie zgodzić się z teorią, że praca w cyrku może być dla nich dobrą zabawą i wcale nie są zestresowane. Jednak pozostałe, obecne w cyrku gatunki zwierząt, nie wydają mi się szczęśliwe. Wykonywane przez nie sztuczki nie wynikają z naturalnych potrzeb jak w przypadku psów. Raczej są wynikiem podporządkowania, strachu, głodu i rezygnacji. I to wszystko dla taniej rozrywki.

Jest wiele rzeczy, z których ludzkość w miarę upływu lat ewolucji zrezygnowała. M.in. Kanibalizm, niewolnictwo, łamanie kołem i leczenie poprzez hodowanie tradycyjnego polskiego kołtuna. Mamy natomiast wyraźny problem z szacunkiem wobec zwierząt, który przecież jest miarą człowieczeństwa. Oczywiście może być tak, że jestem ekowariatem, a te zwierzęta są szczęśliwe. Jestem w stanie wziąć odpowiedzialność za taki stan rzeczy. Czy jednak Państwo, którzy zdecydowali się na wsparcie finansowe przedsięwzięcia jakim jest cyrk, są w stanie wziąć odpowiedzialność za sytuację, kiedy ekowariaci mają rację i te zwierzęta naprawdę cierpią? Ja do cyrku nie pójdę. Dla naszej rodziny lepszą rozrywką jest spacer po lesie i polowanie na ptaki z obiektywem aparatu.

 

autor: lek.wet. specjalista chirurgii Krzysztof Zdeb

Leave a Comment