Więcej znaczy lepiej

Psy są zwierzętami stadnymi. Wiele słów już powiedziano i także ja poruszałem temat hierachii i zachowań w stadzie psów. Mając w domu psa, to my jesteśmy jego stadem. Warto zdawać sobie sprawę z tych relacji, bo nasz pies traktuje nas tak samo jak swoich czworonożnych towarzyszy. Mimo, że coraz więcej pojawia się rzetelnych badań udowadniających, że pies to naprawdę inteligentne, najbliższe człowiekowi zwierzę, to jednak jego psychika, stosunki społeczne i emocjonalne wydają się być oparte na innych założeniach.

W stadzie psów relacje pomiędzy poszczególnymi osobnikami opierają się na pionowej hierarchii. Możemy ocenić osobniki dominujące i podporządkowane. Nie należy jednako tego oceniać w ludzkich kategoriach korporacji i wyzysku pracowników. W świecie psów nie ma bowiem własności. Dominujące osobniki stanowią ok 5% populacji, bo tak predysponuje je genetyka. Oznacza to, że są one odpowiedzialne za decyzje o kierunku marszu, organizacji polowań, etc. Ponoszą po prostu odpowiedzialność za całe stado. Nierzadko z narażeniem życia.

Zadaniem opiekuna psa jest zatem sprawienie, że nasz podopieczny będzie widział w każdym z ludzkich członków rodziny przewodnika stada. Kiedy będzie mógł się spokojnie podporządkować, wykonywać polecenia. Kiedy każdy moment życia stada będzie przewidywalny i będzie wynikał z ustalonych od zawsze relacji. Konieczność przejęcia „steru” w stadzie dla większości psów jest stresująca chociażby z tego względu, że nie są predysponowane genetycznie.

Jednym z podstawowych elementów wspólnego życia jest wspólna praca, co w naszej rzeczywistości jest realizowane poprzez spacer. Wspólne wyjście na dwór ma nie tylko za zadanie spełnienie potrzeb fizjologicznych. Jest realizacją zakodowanego od tysięcy lat aktu migracji. Stado eksploruje nowe terytoria i to właśnie przewodnik narzuca tempo i decyduje o kierunku podróży. To właśnie na spacerach jesteśmy w stanie w dużej mierze przekonać naszego czworonoga do jego roli w stadzie.

W dużej mierze nasi przyjaciele muszą jednak dostosować się do realiów naszego życia. Jednym z nich jest brak możliwości wspólnego spędzania czasu całe dnie. Znaczna liczba zwierząt spędza czas w domu samotnie. W większości ten czas przesypiają, jednak brak kontaktu ze stadem może doprowadzać do leku separacyjnego, który nierzadko objawia się nerwowym ujadaniem lub niszczeniem przedmiotów, jako formą odreagowania stresu.

Niektórzy uważają, że jednym z rozwiązań może być towarzystwo drugiego psa. Z pewnością są ku temu teoretyczne przesłanki. Trzeba pamiętać jednak, że wciąż nie zwolni nas to z odpowiedzialności za przewodzenie stadu. Z pewnością jeśli nasz podopieczny ma problemy behawioralne wynikające z nieodpowiedniej postawy opiekuna, to obecność drugiego psa niczego nie zmieni. Dlatego, jeśli mamy do czynienia z pełnym życia, nie do końca opanowanym szczenięciem, to wzięcie drugiego szczeniaka, nie załatwi problemów, a raczej je pogorszy.

W wielu przypadkach okazuje się, że drugi młodszy pies jest w stanie „rozruszać” naszego podstarzałego podopiecznego. Niekiedy obserwujemy, że psy lękliwe w obecności drugiego czworonożnego przyjaciela stają się bardziej pewne siebie.

Z pewnością mając ułożonego, bezproblemowego psa, który zna ustalone reguły i rytuały stada będzie nam prościej przystosować nowego rekruta. Psy obserwują wzajemnie swoje zachowania i dzięki temu potrafią się szybko uczyć. Warto zatem zaprzyjaźniać ze sobą kolejne pokolenia.

Leave a Comment